Blog > Komentarze do wpisu
Akademickie porno i histeria bigotów

Paradoks - prawicowi publicyści, którzy nienawidzą wszelkich przejawów PRL-u we współczesnym państwie polskim, którzy krzyczą, że władza knebluje im usta, sami są najbardziej zaciekłymi cenzorami, tropiącymi jakiekolwiek odchylenia od ich prawej moralności. 

Przoduje ,,Fronda''. Najpierw oprotestowali pokaz ,,Nimfomanki'' na specjalnym seansie dla rodziców z niemowlakami (bronili psychiki dzieci, która zostałaby skrzywiona przez ,,porno'' von Triera), później powołali Straż Przeciwko Gender (tropi mężczyzn w sukienkach z wyłączeniem księży), a teraz znowu protestują przeciwko seminarium naukowemu na Uniwersytecie Warszawskim.  

Rozumiem, że dla niektóych konserwatystów dyskutowanie o pornografii jest czymś obscenicznym, ale dlaczego taka debata ma się nie odbyć wcale? Prawica po raz kolejny pokazuje swoją obsesję na punkcie seksu (mówiąc ściślej - d*py) i zapędy totalitarne - moja prawda jest najmojsza, a innej nie będzie. Nie, bo tak. I nic nas nie obchodzi, że inni ludzie myślą inaczej. Przedmiot dyskusji nas oburza, więc do debaty nie dopuścimy, choć nikt nas do udziału w niej nie zmusza i prawdopodobnie w ogóle byśmy się na niej nie pojawili. 

Mam szczerą nadzieję, że spotkanie jednak się odbędzie, bo kształtowanie debaty w Polsce przez rozhisteryzowanych bigotów do niczego dobrego nie doprowadzi. Z podobnymi problemami zmagali się William Masters i Virginia Johnson, pisząc w swoim dziele, pt. ,,Współżycie seksualne człowieka'':

Dlaczego wreszcie nauką i naukowcami ma rządzić strach - strach przed opinią publiczną, konsekwencjami społecznymi, nietolerancją religijną, naciskami politycznymi, a nade wszystko lęk przed fanatyzmem i przesądami - i to tak w świecie naukowym, jak i poza jego granicami?

Inna sprawa, że pisali to na początku drugiej połowy XX wieku. 

wtorek, 11 lutego 2014, good.night.dzerzi