Blog > Komentarze do wpisu
Antyaborcyjne bajki

Na Frondzie powoli zakorzenia się hipsterprawica, wydając plony w postaci swoich prawych wizji świata. I tak na przykład, Tomasz Pysiak próbuje przekonać do (anty)aborcyjnego zakładu Pascala. 

Pan Pysiak zaznacza już w pierwszym akapicie, iż zdaje sobie sprawę z tego, że Pascalowski zakład był wielokrotnie krytykowany, ale przecież nie będzie sędzią wobec poglądów wybitnego filozofa. Ja natomiast uważam, że TP nie chce zagłębiać się w temat, ponieważ na podstawie założeń Pscala ukuł całą teorię - co by się stało, gdyby po drodze wyszło na jaw, że ten cały zakład jest po prostu błędny? No właśnie. Lepiej nie tykać bomby.

Gra Pascala została z gracją wykpiona przez Dawkinsa w Bogu urojonym, ja ograniczę się wyłącznie do wskazania, na czym polega błąd gry Pascala. Otóż filozof założył, że nie wiemy, czy Bóg istnieje, czy też go nie ma, wychodząc jednocześnie z niczym nieuprawnionym przekonaniem, iż  - jeśli odpowiedź na pytanie jest twierdząca - istnieje tylko jeden Bóg - i to w dodatku taki, w jakiego wierzą chrześcijanie. Pascal nie posiadał więc wystarczającej wiedzy, by stwierdzić z całą pewnością, że Bóg istnieje lub nie, ale te luki nie przeszkadzały mu w założeniu, że jeśli jakiś byt boski jednak istnieje, to z pewnością jest to Jahwe. Tak więc zakład Pascala o kant stołu można potłuc.

Dalszą częśc wywodu pana Pysiaka można łatwo przewidzieć - zakładamy, że płód jest człowiekiem, albo nim nie jest. Jeśli jest, to dokonując aborcji, popełniamy morderstwo, a jako że nikt mordercą być nie chce, aborcji należy zakazać zawsze i wszędzie. 

Czyli tak - nauka nie potrafi wskazać, kiedy dokładnie płód staje się człowiekiem, więc zakładamy, że jest nim od momentu połączenia gamet męskich i żeńskich - bo tak.  TP raczej nie sili się na obiektywizm i wyraźnie wskazuje, po której stoi stronie, określając aborcję mianem morderstwa i antropomorfizując zygotę, pisząc o niej Płód (to jest imię?). Nie rozumie także, jak można przedkładać 9-miesięczny doskomfort (!) matki nad takie właśnie oto ohydne morderstwo. Więcej - nawet, jeśli będzie się kobiecina męczyła dekadę, to przecież będzie to lepsze, niż bycie morderczynią. 

Wnioski są oczywtsite. Gwałt - rodzisz. Zagrożenie życia lub zdrowia - rodzisz. Bo tak. Bo my jesteśmy katolikami, wierzymy w boga, który nie lubi aborcji i wiemy z całą pewnością, że od momentu zapłodnienia, mamy do czynienia z człowiekiem, chociaż naukowcy nie potrafią dokładnie wskazać nawet momentu, w którym płód zaczyna odczuwac ból (pewnie ateiści). Aborcja to morderstwo, morderstwo to grzech śmiertelny, a my nie chcemy przecież, żebyś tkwiła, biedna Ewo, całą wiecznośc w piekle.

Ale co będzie, jesli ktoś postanowi wybrać drugą opcję - opcję braku wiary w istnienie boga, a co za tym idzie - odrzuci człowieczeństwo płodu, uzyskiwanego natychmiast po zapłodnieniu? Co, jeśli zaryzykuje nieskończone męki po śmierci (oczywiście, tylko pod warunkiem, że którakolwiek z religii ma rację). Katolicy zabronią takiej osobie prawa wyboru i ponoszenia odpowiedzialności za własne czyny?

Absurd. 

 

poniedziałek, 09 września 2013, good.night.dzerzi